Recenzja: Donn The Philosphy – Horns Curve Into Broken Circles

Głupia to sprawa, ale gdy w moje łapy trafiła paczka z brytanii, podjarałem się wszystkim, tylko nie płytą. Przesyłka standardowo zawierała cedeka z Horns Curve Into Broken Circles, jednak dołączony do niego list odciągnął mą uwagę. Gruby papier, złożony, zalakowany, a w środku kilka zdań o materiale, napisanych kurwa… piórem. Nie jakimś chujostwem automatycznym, tylko prawdziwym piórem z ptasiej dupy. Przeczytałem, odłożyłem, nawet miałem zamiar przesłuchać płytę, ale okładka skutecznie mnie odstraszała… Do wczoraj. Fakt, że redakcyjny kolega Ef zajebany jest robotą do 2016 roku sprawił, że sięgnąłem po ten materiał.

Debiutancki długograj Donn the Philosophy zawiera 9 kawałków o łącznej masie 52 minut. Całość utrzymana jest w stylistyce occult black, klimat płyty to zdecydowanie jej najmocniejsza, bo (w moim odbiorze) zajebiście szczera strona. Wszystko jest tu brudne. Master brzmi jak zza ściany, a jedyne co przebija się przez ścianę dźwięku to wokale, które kojarzą mi się z dokonaniami Gorgoroth,  Inqusition czy portugalskiego Corpus Christii.

Po niespełna 2-minutowym, budującym napięcie i wprawiającym w klimat intro, dostajemy 8 przeplatanych różnymi tempami kawałków. Brzmienie gitar i perkusji jest tak surowe, że przez dłuższą chwilę trudno uchwycić melodię. Słuchając w skupieniu, dostrzegam zajebiste, choć dość proste riffy.  Wściekle wykrzykiwane wersy nie pozwalają jednak na dłuższe skupienie na muzyce. Wystawiony do frontu wokal przypomina, że nie o muzykę tutaj chodzi, lecz o pewne „filozoficzne” przesłanie.

Rzadko w moje łapy trafiają tak spójne i klimatyczne płyty niszowych projektów. Równie rzadko trafiają tak trudne w odbiorze. Rzadko też, przypominają mi, że black metal to wojna.
Nie dla każdego, choć szczerze polecam!

7,5/10


Napisany przez: bart | Recenzje

Dodaj komentarz