Recenzja: Marduk „Serpent Sermon”

Oto, przed Wami i samym ekscelencją Szatanem Marduk. Jaki jest – każdy widzi. Myślę, że specjalnie nikomu nie trzeba zespołu przedstawiać – chociaż pewnie gdzieś na tym świecie, funkcjonują zbłąkane duszyczki, które tę nazwę słyszą pierwszy raz. Cóż. Nie nasz to problem.

 

Nigdy specjalnie nie spuszczałem się nad twórczością Marduk. Znałem – lubiłem, nuciłem przy goleniu, ale nic więcej. Pewnie i dlatego w ogóle nie obeszły „przemyślane koncepty”, „albo granie pod publikę” na „Room 5:15″, a przedostatni krążek „Wormwood” przesłuchałem z edytorskiego obowiązku i nawet go nie pamiętam. To chyba oddaje moje podejście do Marduk. Trafił jednak do mnie nowy album i pasowałoby parę słów o nim napisać, tym bardziej że warto. Jak tak sobie słucham tej płyty już któryś raz z kolei, to nachodzą mnie dwie myśli. Po pierwsze, Marduk nieco się zestarzał, bądź jak kto woli – dorósł. Po drugie, tak naprawdę „Serpent Sermon” to taka płyta dla wszystkich fanów zespołu, niezależnie od tego które dotychczasowe płyty lubią najbardziej. Jak trzeba, Marduk zapierdala nie biorąc rzecz jasna żadnych jeńców (te wałki podchodzą mi bardziej), ale nie zapomina, że jednak pewne zmiany w swojej muzyce poczynił i puszcza oko do tych, którzy wielbią powiedzmy dwie ostatnie płyty. Sporo do powiedzenia ma tu również wokalista, bo w niektórych momentach ma się wrażenie, że muzyka ma być jedynie zbędnym dodatkiem do jego gardłowych popisów. Marduk na „Serpent Sermon” prezentuje elementy dla niego charakterystyczne i w zasadzie prawie niczym nie zaskakuje. Może poza numerem ostatnim, który zdecydowanie z mojej obecnej muzycznej perspektywy, uznaję za najlepszy na tej płycie.

Tyle. Nie ma się co specjalnie tutaj rozwodzić, tylko po prostu kupować.

Ocena: 8/10


Napisany przez: Ef | Recenzje

1 Komentarz

  1. Endrave
    31 Sie 2012, 7:57 pm

    No cóż mogę powiedzieć… trochę spóźniona ta recenzja, no ale ocena odzwierciedla zawartość :D

Dodaj komentarz