Recenzja: Medico Peste – Tremendum Et Fascinatio

Znacie to uczucie, kiedy na kartkówce w szkole widzicie, że macie trudniejszą grupę? Otóż, tak samo czułam się ja, kiedy zabrałam się za słuchanie krążka Medico Peste- zawsze trafiam na płyty równie nienormalne, co ja… Nic dodać, nic ująć- po prostu ruskie szczęście…

Tremendum-Et-Fascinatio

Zacznę od tego, że Medico Peste prezentuje dość osobliwą odmianę black metalu (pod warunkiem, ża za ‚typowy’ black uznamy Mayhem i wczesne Darkthrone)- bardziej melancholijną i skłaniającą do refleksji (tak, tak- utwór wzrusza i przekonuje poetycko- skądś to znamy?); na uwagę zasługują także wokale, wyraźnie odcinające się od warstwy instrumentalnej. Godzinną kastracją narządu słuchowego rozpoczyna obłąkańcze „The Great Illumination”, które rytmem przypomina nawet trochę „The Freezing Moon”. Pojawiają się w nim także liczne elementy melorecytacji. Następnie naciera na nas cudownie agresywne „Livid” i ,choć w utworze tym dość trudno jest przyzwyczaić się do częstych zmian tempa, to nie traci on nic ze swojej pierwotnej wściekłości. Usidleni zostać możemy także przez „Thanksgiving” oraz spokojniejsze i mroczniejsze (mrrau, te bębny…) „I Wither Without Your Grace” (ten drugi świetnie sprawdza się na koncertach, zwłaszcza, kiedy w tle wyświetlają się zdjęcia umęczonych pacjentów szpitali psychiatrycznych); nie najgorzej słucha się też „The Sigil”- możecie sobie ustawić to jako budzik- obudzicie się nawet po największym kacu…

„Tremendum Et Fascinatio” jest naprawdę bardzo dobrą płytą, choć sprawia wrażenie ciut chaotycznej- jakby Medico Peste szukało jeszcze swojego brzmienia i umieszczało na krążku próbki różnych podgatunków. Mnie osobiście na kolana rzucają utwory w stylu „I Wither Without Your Grace”-  następnym razem zamawiam całą taką płytę, napiwek Silencer i spółka będą mieli jak w banku!

8/10

 Alicja ‚Heretica’ Sułkowska

Napisany przez: bart | Recenzje

5 komentarzy

  1. K.
    31 Lip 2013, 4:40 pm

    Kurwa, sorry, ale gdybym nie znał Medico Peste to po Twojej recenzji bym nie kupił ich krążka. Chyba, że miałbym ochotę na poezję śpiewaną. Próbki różnych podgatunków? Przecież to jest jeden zwięzły strumień muzyki…

    • Heretica
      31 Lip 2013, 5:25 pm

      Zanim usłyszałam cały krażek, byłam na koncercie Medico Peste…Nie znam Twoich doświadczeń z tym zespołem, ale to na żywo zespół brzmi lepiej niż na płycie…W domowych warunkach przecież wszystko jest inne :)Amen.

  2. K.
    01 Sie 2013, 11:01 am

    Dobra, a co ma Twoja bytność na koncercie do recenzji, bo nie nadążam? Pewnie gdybym policzył, to wyszłoby, że byłem widzem na co drugim ich koncercie jakie w ogóle zagrali. Mówię tylko, że z Twojej recenzji nie wynika nic, co miałoby naprowadzić potencjalnego słuchacza na właściwe tory, bo kupując płytę nic mi nie mówi, że bębny są „mrrrrau” a „The Sigil” obudzi mnie z kaca ;]

  3. we
    12 Sie 2013, 7:21 am

    Niektórzy nie powinni słuchać takiej muzyki, a tym bardziej jej recenzować.

  4. dot
    12 Sie 2013, 9:00 am

    HERETICA – wracaj do kuchni.

Dodaj komentarz