Recenzja: Mgła – With Hearts Toward None

Jeśli mnie pamięć nie zawodzi (a sprawdzać mi się nie chce), drugi w dorobku Mgły długograj miał swoją premierę na przełomie lutego/marca br. Płyta przez fanów oczekiwana, bo krakowianie, nie dość, że trzymali nas w napięciu blisko 4 lata po premierze „Grozy”, to jeszcze mieli problemy z wydaniem, które opóźniło się chyba ze 2 miechy…
Jeśli już jesteśmy przy wydaniu, to warto wspomnieć, że za wydanie w PL odpowiedzialna jest Malignant Voices, resztę świata obsługuje Northern Heritage.


Na materiał „With Hearts Toward None” składa się 7 kompozycji, trwających razem blisko 3 kwadranse. Utwory nie posiadają tradycyjnych tytułów, lecz numerki po rzymsku zapisane.

Tradycyjnie dla Mgły, płyta nie zaczyna się od intra, nie kończy outrem i nie ma przerywników, dzięki czemu mogłem zabrać ją bezpiecznie do samochodu, nie ryzykując wkurwienia w czasie jazdy ;) Od pierwszych sekund, od pierwszego riffu nie mam wątpliwości, że słyszę świdrujące gitary Mikołaja. Brzmienie nie zaskakuje, bo lekki brzmieniowy zwrot akcji, nastąpił już przy okazji „Grozy”. Wyjątkiem może być tu wstępniak do utworu numer VII, który przypomina wcześniejsze produkcje. Master płyty też nie zaskakuje, choć materiał znacznie „czystszy” od poprzedników, zwłaszcza sprzed debiutu. Delikatnie wyciągnięty środek dorzuca gruzu i nadaje odpowiednią atmosferę, choć nie tak intensywną jak na poprzednikach, ale na pewno wciągającą.
Całość, jak zwykle spójna. Gitara hipnotyzuje, zmienia tempa, wplata przejścia, jednym słowem miodzio. Niebanalne łamańce na perkusji zostały doskonale dogadują się z gitarami. Wokal też niczego sobie, miejscami spokojniejszy, w innym miejscu z echem, przeważnie jednak złowieszcze darcie ryja w przyzwoitej odmianie. Ciężko wyodrębnić konkretny kawałek. Koncertowym killerem okazał się IV (kto nie był w Krakowie 5.05. ten trąba). Moim zdaniem najciekawszy jest III. Bardzo ciekawy, szybki riff, przeplatany wolniejszymi przejściami, serią grzmotów na perkusji i mieszaniną różnych wokali. Najciekawszy, ale nie najlepszy, bo za gardło, serce i jaja najmocniej chwycił mnie numer VI. Nie ma tu wyszukanych patentów gitarowo-perkusyjnych, ale w jakiś dziwny sposób dociera do mnie i totalnie rozpierdala.  Posłuchajcie wokalu między 2:20 a 3:20… Jazda jak na filmie z gadającymi duchami. Tego Mgła jeszcze nie serwowała :)

Album ten, to kwintesencja dokonań Mgły. Można zarzucić przesadną melodyjność. Można zarzucić grzeczniejsze brzmienie. Można pokusić się o zarzuty, że forma wygrywa z treścią, ale album ten po raz kolejny udowadnia, że Mgła jest numerem 1 na polskiej scenie.

All hail reapers of hope!
10/10

P.S. A przy okazji…
# Żółta kartka dla MV i NH za wybitnie skromne wydanie w wybitnie chujowej cenie. Nie znam dokładnie kosztów, nie wiem, czy w cenie płyty siedzi koszt studia. Wiem jednak, że 30 zeta w detalu za wydawnictwo, które kosztuje w produkcji poniżej 5 zeta to przesada. Nowa płyta Kreator’a, zapowiadana na czerwiec jest tańsza!
# Druga żółta kartka za dziwną politykę cenową vinyla (40pln, 44 pln, 51 pln w oficjalnej dystrybucji).

 


Napisany przez: bart | Recenzje

23 komentarze

  1. G.H.
    15 maja 2012, 2:41 pm

    …ale kto będzie chciał to i tak kupi ;)
    Tak czy siak album niszczy system, ot co!

  2. Barbara i Bogumił
    15 maja 2012, 5:39 pm

    w cenie studio wizażu to MUSI kurwa kosztować, malignant pejsy!

  3. anal_intruder
    15 maja 2012, 7:49 pm

    Zamiast się zapluwać, zobaczcie coście kupili. Wiem, że za taką muzykę to i 50 zł nie byłoby szkoda, ale jednak można się było bardziej postarać o adekwatne „opakowanie”…

  4. Mario
    15 maja 2012, 9:05 pm

    Poligrafia to przegięcie,naprawdę.Zgadzam się,że cena nieadekwatna do tego co mogliśmy zobaczyc.Natomiast sama muza jest ok,ale nikt chyba chce mi powiedzieć ,ze ten materiał jest lepszy od pierwszych wydawnict Mgły…

    • bartek
      16 maja 2012, 12:54 am

      Materiał nie jest lepszy, jest inny. Bardziej dojrzały. TO naturalny proces.

  5. nekros
    15 maja 2012, 9:24 pm

    Ocena jak najbardziej słuszna 10/10 się należy. Ale mam zastrzeżenia co do recenzji, kompletnie bez sensu napisana, no ale mniejsza o to. Co do wydawnictw Mgły to chyba koledzy nie mają (bądź nie pamiętają) poprzednich. Każde wydawnictwo Mgły jest identycznie zrobione, skromna poligrafia, zero wodotrysków, zbędnych popatycznych okładek. Tylko prostota, wyraźne teksty + okładka i to wszystko w jedno stronnicowej książeczce. Wracając do ceny to poprzednie wydawnictwa bardzo podobną cene miały, widać koledzy zapomnieli. A album zdecydowanie najlepszy w całej dyskografii Mgły.

    • bartek
      16 maja 2012, 12:59 am

      Napisanie sensownej recenzji, kolejnej świetnej płyty zespołu, który wszyscy znają jest ciężkie. Zarówno recenzja jak i PostScriptum zrodzone są z czarnego humoru ;)

  6. Mario
    16 maja 2012, 8:59 am

    Piszesz,że materiał nie jest lepszy jest inny,ok,ale przecież dałeś 10/10 więc ta ocena sugeruję ,ze jest co najmniej takiej samej klasy co poprzednie płyty a z tym to sie na pewno nie zgodzę…

  7. Mario
    16 maja 2012, 9:03 am

    Do pana Nekrosa ,mam wszystkie albumy Mgly…a piszac ,ze ten materiał jest zdecydowanie najlepszy to ja mam watpliwości czy Ty posiadasz inne wydawnictwa tego projektu…

    • G.H.
      16 maja 2012, 4:16 pm

      zapomniałeś o czymś takim jak własna, subiektywna opinia? jeśli facet tak myśli to niech tak będzie. co Ci do tego?

  8. Masterful
    16 maja 2012, 9:50 am

    10/10 to się należy dla Burzum – Det Som… albo Darkthrone – Under…Ta płyta na pewno nie jest tak dobra

    • as
      27 Paź 2012, 9:33 am

      A to czemu? Burzum może jeszcze, chociaż na 10/10 to zasługuje dopiero HLTO albo Filosofem; ale Darkthrone? Bez żartów. Jasne, dobra płyta, ale gdyby nagrał ją „jakiś” zespolik, to nikt by na to nawet nie splunął.

  9. Mario
    16 maja 2012, 10:10 pm

    Ma prawo do swojej opinii jak najbardziej,tyle,że bartek napisał ,ze plyta nie jest lepsza od innych wydawnictw a mimo to dał maksymalna note co moim zdaniem trochę zaprzecza jego słowom.Taka nota nalezy się nielicznym tak jak wspomniał Masterful …

    • Stefan
      17 maja 2012, 4:23 pm

      Dziwnie gadasz. Napisał, że „nie jest lepsza, jest inna, bardziej dojrzała”. Skąd wiesz ile dałby innym? Sądząc po tym jak się podnieca i stawia Mgłę na 1 mscu.. pewnie 10/10 ;)
      Moim zdaniem poza 7,5/10 ta płyta nie wychodzi…

  10. Mario
    17 maja 2012, 10:08 pm

    Tak 7,5 to odpowiednia nota.

  11. Lucjan
    18 maja 2012, 5:18 pm

    ale to jest Mgła, i trzeba dać 10/10, bo jak nie dasz takowej noty- jesteś gupi i guchy. Subiektywnie- ok. Obiektywnie- śmiech na sali.

    • as
      27 Paź 2012, 9:34 am

      Recenzje z natury rzeczy są SUBIEKTYWNE, geniuszu.

  12. G.H.
    18 maja 2012, 7:24 pm

    Rozpierdala mnie ta napinka wokół jednej recenzji…

  13. nichtig
    18 maja 2012, 9:09 pm

    Prawdziwy kultysta nowej Mgły nie napisałby o niej zdania, dopóki nie opróżniłby do tej płyty butelki i się nie zrzygał. I to jest ta polskość tej płyty i ta różnica z arcydziełem, że przy tym drugim można się naćpać i wtedy nie ma takiego zdania, które nie urągałoby temu wszystkiemu, co się w tym usłyszało. No ale, no solace panowie : )

  14. Mr. Fixit
    21 maja 2012, 12:42 am

    dla mnie ta płyta jest bardzo średnia, wszystko juz było na poprzednich ich wydawnictwach, gdzie nie gdzie riffy brzmią wręcz identycznie, jest to wtórne i bez polotu, ponadto bas dudni i jest słabo czytelny. mnie nie ujęło.

  15. EndlessMoan
    29 maja 2012, 11:46 pm

    płtta zajebista, po co sie kurwa napinać? dla mnie dycha dla innego mniej ;]
    Subiektywizm panowie i panie(a recenzent jest subiektywny i tak powinno być a jak chcecie obiektywnej opinii… to nie dostaniecie bo nic wypowiedziane przez człowieka nie jest obiektywne bo przechodzi przez sito własnych doświadczeń i emocji!)

  16. wara
    22 Paź 2012, 8:56 pm

    plyta taka sobie jesli przez moment nie skupiam sie na sluchaniu to mam wrazenie ze wystepuja tam dwa trzy akordy niestety od premiery „anthems to the welkin at dusk” emperora nic nie jest w stanie mna wstrzasnac duzo plyt z black metalem mi sie podobalo ale nikt nie jest w stanie przebic tej plyty death cult armageddon bylo juz dosyc blisko

    • as
      27 Paź 2012, 9:35 am

      Hahahahahahahahahahahahahaha.

Dodaj komentarz