Recenzja: Pensées Nocturnes – Nom d’une Pipe!

Można powiedzieć, że do tej płyty byłam nastawiona równie optymistycznie, co do “Krzyżaków” Sienkiewicza. Po pierwsze- nie cierpię francuskiego i przy pierwszej lepszej okazji zbombardowałabym Paryż, a po drugie nie dociera do mnie określenie “awangardowy black metal”. Awangardowe to mogą być buty z obcasem z przodu. No ale to przecież Francuzi…
Wysłuchałam wcześniej drugiej płyty Pensees Nocturnes “Grotesque” i muszę przyznać, że poczułam się nieswojo… Gdybym za jednym razem wysłuchała również debiutu- “Vacuum”, to teraz grałabym z Euronymousem w chińczyka w Kobierzynie albo innych Tworkach. Licząc jednak do 10 i biorąc głęboki wdech ,odłożyłam “Grotesque”  do mojej tzw. trzeciej kategorii- fajne, ale nie.
A tu nagle jak  spod ziemi wyskoczyło “Nom d’une Pipe!”. Nie skomentuję tytułu, bo takie żarty śmieszą chyba tylko mnie. Zacznę więc od okładki…Gdybym miała 10 lat, ta płyta działałaby na mnie niczym legenda o wiedźmie z Blair. Klauny i marionetki z wydłubanymi oczami- pychotka. Więc jeśli wciąż śpicie przy zapalonym świetle ,to płyty tej nie polecam.

Pensees_Nocturnes_ndp

A jeszcze nie doszłam do samej muzyki. Włączam “Nom d’une Pipe!” (Przepraszam, miałam się nie śmiać) i szybko biegnę do łóżka, zwijając się pod kołdrą w pozycji embrionalnej… Bardzo zainteresował mnie fakt, że początki niektórych utworów utrzymane są w typowo jarmarcznym i cyrkowym stylu, mimo że sama na takich imprezach nie bywam. Nie raziły mnie nawet specjalnie jazzowe wstawki instrumentów dętych (chociaż mówią, że jazz to muzyka dla starszych ludzi, a ja i tak będę pracowała do 67 roku życia) w takich utworach jak “La Chimère ”- jednym z moich ulubionych. Minusem jest jednak to, że stworzony do wokalu imitującego kwiczenie świni Vaerohn próbuje piać jak Fenriz na ostatniej płycie Darkthrone.
Francuz chyba niezbyt dokładnie analizował słownik wyrazów bliskoznacznych- “awangardowy” nie oznacza “przydługi, mrożący płyn mózgowo-rdzeniowy ”. Średni czas trwania utworów- prawie 7 minut- przecież naleśniki można by usmażyć! Takie właśnie były moje odczucia po “La Marionnetiste”, podczas której ma się gęsią skórkę, jednak po 5 minutach przeciętny słuchacz biegnie oglądać “Perfekcyjną Panią Domu”…I do tego ten akordeon pod koniec…No ale to przecież Francuzi…
Bardzo przypadło mi do gustu “L’Androgyne” z typowo “cyrkową” zapowiedzią i kobiecym zawodzeniem w tle. Ponadto jest chyba najostrzejszym kawałkiem na całej płycie- cały czas kwiczenie po francusku i ściana gitar… Wspomniane już przeze mnie pianie Vaerohna gasi trochę urok “ La Berger” (tu znowu te nieszczęsne trąbki czy inne puzony) – jednak póki coś łomocze w moich głośnikach, jestem zachwycona. Dosyć ciekawe jest również “La Sirène ” z jakby trochę za szybką partią gitar. Dość niepokojąco zaczyna się również “Le Choeur des Valseurs”, jednak to uczucie mija ,gdy słyszy się bardzo miły dla ucha riff…Jednak na wszelki wypadek sprawdźcie, czy na pewno zamknęliście drzwi…

“Nom d’une Pipe!” zasługuje na solidne 4. Jeśli w Norwegii chcieli udowodnić, że Breivik jest niepoczytalny, powinni puścić mu tę płytę…Naprawdę robi wrażenie, choć do perfekcji wciąż daleka droga. Francuskiego uczyć się raczej nie zacznę, ale bombardowanie Paryża jestem skłonna zamienić na bazylikę św. Piotra- też ładna zabawka…

Alicja ‚Heretika’ Sułkowska


Napisany przez: bart | Recenzje

4 komentarze

  1. Footfetish4Lyfe
    26 Kwi 2013, 1:28 pm

    Nie dość, że niezła recenzja (do tej pory rzadkość na tym portalu [Ef, no offence]) to w dodatku napisana przez kobietę z dystansem (ach, te kuchenne metafory!). Wiencyj takich!

  2. Heretica
    27 Kwi 2013, 12:26 am

    Zauważyłam, że gdzieś do recenzji wślizgnął się alkochochlik i pożarł imię oraz nazwisko autorki…Te wyrwane z gardła małej kreatury informacje ułożyły się potem w logiczną całość- recenzja ta została napisana przez Alicję ‚Heretikę’ Sułkowską. :-)

  3. Seba z Mazur
    16 Mar 2014, 2:58 pm

    bardzo interesująca recenzja. masz babo talent ;)

  4. Lepki
    22 Lis 2015, 7:58 pm

    „Awangardowe to mogą być buty z obcasem z przodu” hahaha, rozjebałaś ;)

Dodaj komentarz