Recenzja: Ulverheim „När Dimman Lättar”

Ulverheim to black metalowa załoga ze Szwecji. Ze Szwecji Ulverheim to black metalowa załoga. Załoga metalowa ze Szwecji to Ulverheim. Ulverheim to balck mtelawoa złagoa ze Swzceji”. Nic to nie dało. Jakby tego nie napisał, wciąż i tak konkluzja jest taka, że nic nowego, albo chociaż lekko zaskakującego na debiucie Szwedów nie usłyszałem

Okładka płyty Ulverheim

Samo w sobie to zarzutem być nie musi, przecież wiadomo, „że wszystko już było”. Problem polega na tym, że odtwórstwo sprawdza się tylko przy rekonstrukcjach historycznych. Ja rozumiem, że ktoś się na kimś wzoruje ( to odwieczne prawo natury), ale jeśli brakuje mi pierwiastka buntu wobec idola w stylu „a może zrobimy to jednak trochę po swojemu” to od takich płyt uciekam. Niektórych ratuje fakt, że starają się kopiować mistrzów w swoim fachu i od biedy można takiego biedniejszego kuzyna posłuchać. Z jednej strony Ulverheim można by wybaczyć, gdyby nie fakt, że główny muzyk odpowiedzialny praktycznie za wszystko tutaj, do świeżynek nie należy. Płyta nie jest zła, ale do słuchania tak raz na jakiś czas. Ot, przy okazji imprezy można kumplom włączyć, akurat może któryś padnie rażony muzycznym geniuszem Ulverheim i od nas tę płytę odkupi. Na plus bez wątpienia można tu zaliczyć solówki i brzmienie. Dla mnie ten krążek z każdym kolejnym przesłuchaniem robił się coraz dłuższy. A i na koniec. Satyricon, odpowiednio – 2002 i 2006 rok. To pierwsze i chamsko wciskające się w głowę skojarzenie. Nie może być więc aż tak źle jak napisałem. Niby, tylko że to nie jest oryginał, a kopia.

 

Mam nadzieję, że następnej płycie dane mi będzie usłyszeć nieco więcej Ulverheim w Ulverheim. A na razie płytę odkładam na półkę z napisem: puścić jak ktoś będzie nalegał, albo przyniesie 0.7.

Ocena: 5.5/10

Napisany przez: Ef | Recenzje

Dodaj komentarz