WYWIAD: Vegan Black Metal Chef

Wywiad z Brianem Manowitz’em, autorem filmu „Vegan Black Metal Chef Episode 1 Pad Thai”. Od momentu opublikowania na popularnym serwisie YT (9 maja 2011), został on wyświetlony 1 047 514 razy. Człowiek orkiestra, kucharz i operator filmowy w jednym. Zapraszamy do lektury!

Blackmetal.pl: Tydzień od pojawienia się filmu Twojego autorstwa na YT (YouTube) przyniósł prawie siedemset tysięcy jego wyświetleń. To imponujący wynik. Skąd pomysł na połączenie black metalu z kuchnią wegańską? Zajmujesz się tym zawodowo, czy wynika to z Twoich zainteresowań / hobby?

Vegan Black Metal Chef (Brian Manowitz): Pomysł pojawił się w wyniku tego, czym zajmowałem się wcześniej. Jestem muzykiem i inżynierem dźwięku, lubię też gotować i jeść wspaniałe wegańskie jedzenie. To dwie rzeczy, które robię zawsze. Jestem wielkim fanem black metalu, jak i metalu w ogóle. Nie jestem może profesjonalnym kucharzem, ale gotowanie traktuję bardzo poważnie i zawsze próbuję się w tym doskonalić i eksperymentować. Lubię jeść wyjątkowo dobre jedzenie… Dlatego też cały czas uczę się jak gotować coraz lepiej. To samo tyczy się muzyki. Nagrywam co nieco zawodowo. Gram też w dwóch kapelach, ale póki co, nie może być to postrzegane jako zawód… Chociaż nie ukrywam, że jest to mój cel, zarówno jeśli chodzi o muzykę, jak i gotowanie.

Blackmetal.pl: Nasuwają się także podstawowe pytania dotyczące muzyki. Jesteś jedynym jej autorem? Jak wyglądają nagrania?

V.B.M.Ch.: Jestem jedynym autorem. Całość muzyki tworzę I nagrywam w domowym studio. Jeśli chodzi o gitarę używam American BC Rich Beast z pickupem Seymour Duncan Full Shred. Krążę tam i z powrotem pomiędzy piecami ENGL Powerball, Peavey 6505+ oraz preampem Fractal Audio Axe Fx. Uzyskanie wymarzonej gitarowej konfiguracji zajęło mi ładną chwilę.

Blackmetal.pl: Od jak dawna zajmujesz się muzyką? Grałeś/śpiewałeś gdzieś wcześniej? Skąd czerpiesz inspiracje?

V.B.M.Ch.: Gram na gitarze od około 8-9 lat, grą na klawiszach i śpiewaniem zajmuję się mniej więcej od lat sześciu. Działam obecnie w dwóch zespołach. Pierwszy z nich to kapela tworząca industrial / symphonic black metal o nazwie Forever Dawn. Piszę tam muzykę, gram na gitarze i śpiewam razem z innymi członkami zespołu, grającymi na klawiszach i gitarze basowej. Ten zespół używa perkusji elektronicznej.

Gram również na klawiszach w innym zespole – Fields of Glass. To ośmioosobowa grupa z dwiema gitarami, gitarą basową, wokalistką, wokalistą, perkusją, klawiszami i wiolonczelą. Muzyka, którą gramy, jest raczej trudna do opisania… Określiłbym ją jako europejski, średniowieczny i gotycki metal. Ale to określenie nie opisuje dobrze tego rodzaju muzyki. Musisz jej po prostu posłuchać. Nie jest to grupa black metalowa, chociaż znajdą się pewne elementy black metalu. Muzyka jest tutaj pisana przez ośmiu bardzo różnych ludzi.

 

Inspiruje i wywiera na mnie wpływ wiele różnych zespołów… Moimi ulubionymi są niektóre z klasyków: Dimmu Borgir, Emperor, Immortal… Lubię też bardzo Nagalfar, Equilibrium, 1349, Summoning i wiele więcej… Istnieją różne lokalne zespoły black metalowe z Tamp, które naprawdę lubię. Jeden z nich istniał pod nazwą Yeti. Teraz, z innymi członkami, nazywa się Immanifest.

Trochę to banalne, żeby lubić te pierwsze trzy legendarne zespoły ale są moimi faworytami. Zwłaszcza starszy Dimmu zawiesił tak wysoko poprzeczkę jeśli chodzi o symfoniczny black metal, że ciężko któremukolwiek z zespołów jest z nimi konkurować.

 

Kiedy byłem bardzo młody i chodziłem do przedszkola, dorastałem na hair metalu (glam metalu) lat 80-tych: Motley Crue, Skid Row… Później, około trzeciej klasy podstawówki, zainteresowały mnie Metallica, Slayer, Pantera, Nine Inch Nails oraz, trochę później, King Diamond.

Jestem ogromnym fanem thrash’u. Jestem też fanem Tool oraz holenderskiego zespołu, grającego neo-celtycki, pogański folk, Omnia.

Ostatnimi czasy, na przestrzeni siedmiu lub ośmiu lat, zainteresowałem się industrialem i muzyką electronic trans. Szukam idealnej kombinacji z black metalem… Taki właśnie jest cel mojego zespołu – Forever Dawn.

Jeśli chodzi o death metal, wywiera on na mnie prawdopodobnie najmniejszy wpływ. Lubię Cannibal Corpse, uważam też, że Vital Romains są niesamowici na żywo. Po prostu nigdy nie zaznajomiłem się z większością death metalu… Nie licząc Death, który według mnie bardzo odznacza się od pozostałych kapel w tym gatunku.

Blackmetal.pl: A jak wyglądają Twoje plany na przyszłość, kreujesz je na bazie dalszej kariery w black metalu połączonym z kuchnią czy też coś zupełnie innego?

V.B.M.Ch.: Na chwilę obecną czuję ogromną powinność dzielenia się z ludźmi moją wiedzą kulinarną w najbardziej radosny sposób jaki znam. Generalnie rzecz biorąc, ludzie jedzą bardzo przeciętną żywność. Najbardziej przeciętne restauracje są często najbardziej popularne. Moim zdaniem to, co robię teraz, to najlepszy sposób, żeby pokazać ludziom jak przygotować wyśmienite jedzenie bez produktów zwierzęcych, połączony jednocześnie z odjazdową ścieżką muzyczną. Kiedy po raz pierwszy wziąłem gitarę do ręki, jednym z moich celów było zostanie profesjonalnym muzykiem. Jeśli ten krok przybliży mnie ku temu, to tym lepiej, jestem z tego zadowolony. Będę podążał tą ścieżką do momentu, gdy naturalnie się skończy.

Pragnę również dzielić się ze światem wegańskim stylem życia, który postrzegam jako drogę ku rozwiązaniu wielu światowych problemów. Uważam, że są one pod naszą całkowitą kontrolą. Istnieje wiele sposobów, ale żaden z nich nie jest tak prosty i łatwy do pilnowania jak to, co wkładamy do ust. Jest to także dobry sposób na przedstawienie wielu części mistycyzmu okultystycznego. Zajmować się tym będzie w głównej mierze moja strona, veganblackmetalchef.com

Blackmetal.pl: Gdybyś miał wybrać wokalistę, z którym wystąpiłbyś w swoim następnym filmie, byłby to?

V.B.M.Ch.: Wow, to bardzo trudne pytanie. Byłby to pewnie Shagrath z Dimmu, Ihsahn z Emperor lub Abbath z Immortal. Nie wiem zbyt wiele o ich przekonaniach czy osobowościach… Ale kto by nie chciał porozmawiać i wyluzować się przy którymkolwiek z nich.

Blackmetal.pl: Na kiedy przewidujesz kolejną premierę wegańskiej, black metalowej kuchni w Twoim wydaniu? Podpowiesz nam z jakim daniem będzie się ona wiązała?

V.B.M.Ch.: Kolejna premiera będzie miała miejsce już wkrótce, najprawdopodobniej w pierwszym lub drugim tygodniu czerwca. Wkładam obecnie dużo pracy w scenografię i muzykę. Wideoklipy pojawią się zaraz po tym. Potrawę, jaką zaprezentuję w kolejnym wideoklipie, zachowam w tajemnicy.

Blackmetal.pl: Może i zabawne pytanie, ale muszę je zadać. Czy Twój strój nie utrudnia Ci gotowania?

V.B.M.Ch.: Nie bardzo, w końcu przyzwyczaiłem się do występowania w nim na scenie. Jedyna rzecz, której się obawiałem to to, że strącę którąś ze swoich świeczek. Było ich mnóstwo i musiałem zachować dużą ostrożność, żeby któreś z moich ramion nie stanęło przez przypadek w ogniu.

Blackmetal.pl: Dzięki za odpowiedzi, czekamy na kontynuację Twej czarnej książki kucharskiej. Do usłyszenia / zobaczenia wkrótce!

 

 

Wywiad na wyłączność blackmetal.pl przeprowadziła Krystyna „yshiaa” Giełdon.

 

Napisany przez: yshiaa | Wywiady

4 Komentarzy

  1. Ragnar
    07 lip 2011, 1:05 pm

    Niestety nastały bardzo ciężkie czasy dla blacku skoro tacy ludzie robią z tą muzyką(która de facto nie jest tylko muzyką lecz przede wszystkich ideą,nową filozofią)takie rzeczy. Black metal stał się zabawką w rękach ludzi którzy nigdy nie powinni poznać tej formy przekazywania ekspresji.Vegan Black Metal Chef ośmiesza scenę, robi z ludzi którzy już na niej zaistnieli zwyczajnych idiotów. Żal ściska jak to się ogląda i nie sposób nie odczuć zażenowania o ile identyfikuje się z tą sceną,lepiej by było dla ludzi którzy siedzą w tym od lat żeby podobne zjawiska zostały zwalczane salwą ostrej krytyki. Dziękuje,pozdrawiam.

    • bartek
      08 lip 2011, 11:53 pm

      Naszą rolą jest prezentowanie sceny i tego typu zjawisk w świecie BM bez ich cenzurowania czy zwalczania. Dzięki temu, mamy możliwość poznania waszego zdania. Niebawem dopracujemy kategorie, tak aby informacje ze świata raw black pojawiały się w osobnym dziale.

  2. Ranrog
    16 sie 2011, 10:29 am

    Jak na mnie koleś ma jaja, jak na Metala przystało. W końcu i my mamy swoją wersję programu do gotowania. Zawsze mnie to denerwowało, że naszą subkulturę wiąże się tylko z koncertami, piciem i może jeszcze innymi gorszymi rzeczami. Nie bądźmy zakompleksieni. Metal to nie tylko muzyka, to sposób życia, a w życiu trzeba coś jeść i mieć poczucie humoru. Facet połączył swoje dwie pasje. Jak dla mnie WIELKIE BRAWA za kreatywność.

    Więcej takich odcinków, bo moja mroczna Pani domaga się więcej piekielnych posiłków.

  3. Begotten
    20 wrz 2011, 1:52 pm

    ale stricte metal a black metal to jednak 2 odrębne środowiska. black metal jest uduchowiony,inteligentny,wielowymiarowy, kiedy metal sam w sobie to zbiorowisko pijaków i debili machających łbami na koncertach. jak napisał ragnar. vegan black metal chef ośmiesza to środowisko całkowicie. to zatrważające że jednak większośći z tą sceną sympatyzującymi zupełnie to nie przeszkadza, to jest właśnie przykład na to, że dla większości liczy sie tylko muzyka, nie ważne o czym jest tekst, może być nawet o św. mikołaju byleby było ostro i do przodu. syf.

Dodaj komentarz